Wisła Cypru nie zalała, za to APOEL wylał Wisłę z Champions League w takim stylu, że do dziś muszę się za nią wstydzić. Jednak polska piłka nożna to jedna z nielicznych kwestii przez którą czasem przykro mi przyznać, że jestem Polakiem. W wielu kwestiach Polska nie tylko bije Cypr na głowę, ale tak naprawdę gra w zupełnie innej (o dziwo - wyższej) lidze.
Cypr bowiem pod wieloma kwestiami przypomina to co w powszechnej opinii uważa się w Polsce za "trzeci świat" a tak naprawdę ma się na myśli ogólnospołecznotechnologiczne zacofanie. Brak dostępu do nowoczesnych rozwiązań informatycznych jest rzeczywiście dość uciążliwy, choć Polska w porównaniu z taką Ameryką to drugą Japonią ani Irlandią nie jest.
Na bieżący ogień niech pójdzie to co mnie, byłego specjalistę od kart kredytowych i innych płatniczych środków przestępczych, uderzyło najbardziej. W Polsce konta bankowego (ROR) z dostępem przez Internet, nie mają tylko dwie grupy osób, a w zasadzie jedna osoba i jedna grupa osób. Mianowicie, jest to Jarosław Kaczyński (osoba) i czytelnicy "Faktu" (grupa osób). Ta powszechność umożliwia wygodne płatności niemal twentyfourseven. Jeśli ktoś nie jest za pan brat z Internetem, jak moja mama, to zawsze zostaje możliwość wykonania telefonu, podania numeru konta beneficjenta transakcji, podania kodu zabezpieczającego i sru. Poszło. Pozamiatane. Pieniądze już następnego dnia, a czasem nawet tego samego znajdują się na odpowiednim koncie (z tego pierwszego zaś znikają, co jest czasem dość przykre, przyznam).
By dokonać podobnej płatności, na pięknej acz suchej tak, że aż Wisła wysycha, wyspie Cypr, należy: wystawić rachunek, który jest ZAWSZE wypisywany ręcznie (sklepy spożywcze mają na szczęście coś takiego jak kasa fiskalna, która drukuje paragon), uiścić kwotę w gotówce o ile druga strona transakcji posiada daną kwotę, jeśli nie a nie chce jej się iść do bankomatu, których jest dość niewiele, to wystawia... uwaga... pamparampam: CZEK! Drogie dzieci, jeśli jesteście młodsze niż 25 lat, to zapewne nie pamiętacie, że na początku transformacji ustrojowej w Polsce, wasi drodzy rodzice czasem używali prostokątnych bloczków o uroczej nazwie "książeczka czekowa". Pewnie gdzieś tam w Polszy akceptuje się jeszcze czeki, ale czy ktoś z Was widział to dziwo? Wątpię. Czeki w Polsce są jak dinozaury - panowały kiedyś na ziemi, potem przyszło bankowe bum i zastąpiły je naczelne karty płatnicze.
Taka oto rozmowa miała miejsce. True Story.
Ja: Theo, u nas w Polsce nie ma już czeków, nikt ich nie używa.
Theo: To jak firmy płacą sobie nawzajem? Przecież to są wysokie kwoty? Jak zapłacić taką sumę w gotówce?
Ja: Erm.. Firmy płacą między sobą przelewami na podstawie faktury.
Theo: Przelewami??? To jak jedna firma może mieć pewność, że ta druga zapłaciła???
Ja: Potwierdzeniem przelewu.
Theo: Czym??
Czek trzeba jeszcze zrealizować, co także nie jest łatwe biorąc pod uwagę, że banki pracują przez pięć dni w tygodniu DO 13:00 (sic!). Jeśli szczęśliwie jesteś posiadaczem stałej pracy, możesz mieć małe problemy z dotarciem na czas. Ale widać, to nie problem jeśli pracujesz w banku. Wystarczy "urwać się" piętnaście minut przed końcem pracy.
Choć w sumie nie wiem, czy powyższy przykład prezentuje "zacofanie cywilizacyjne", "tumiwisizm" czy raczej po prostu: "jest dobrze tak jak jest, bo mieszkamy w kraju gdzie przez 364 dni w roku jest słońce i wszędzie dookoła mamy piękne i ciepłe morze -izm".
I dlatego teraz trzeba Grecję bailoutować..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz