Mój kraj pobytu tymczasowego, uraczył mnie pięciodniowymi wakacjami z okazji Ortodoksyjnej Wielkiej Nocy. W kalendarzu cały tydzień jest Wielki. Od Wielkiego Poniedziałku, poprzez połowicznie wolny od pracy Wielki Czwartek i całkowicie wolny od pracy Wielki Piątek, aż po niezabardzo wielki poniedziałek po Wielkiej Niedzieli i wtorek. Też z małej litery, ale tak samo wolny, więc Wielki.
Tydzień ów, ma miejsce tydzień po Wielkim Tygodniu świata nie-ortodoksyjnego. Co ciekawe, nawet tak samo prawi w sławieniu Jezusa z Nazaretu Rosjanie, są tym razem zegarkowo zgodni z Kościołem Katolickim i pochodnymi. Tym razem to tylko Orthodoxi, uważają, że Jezus umarł wczoraj jakieś 1979 lat temu (plus-minus 4 lata). Rosjanie w tym przypadku trzymają się naszego kalendarza, choć wiemy z historii że czasem były z tym problemy i w związku z tym zamiast jednej rewolucji październikowej, mieliśmy jeszcze jedną i tą samą, tylko że w listopadzie. Idąc tym logicznym tropem, Jezus umarł dwa razy – tydzień temu i wczoraj. Niepozazdrościć.
Aby tradycji stało się zadość, oprócz zamkniętych miejsc pracy, cała ludność Cypru Właściwego, intensywnie przeżywa Misterium. I do dosłownie. Mówi się, że Polska jest krajem religijnym, a pod pewnymi szerokościami geograficznymi wręcz dewockim (szczególnie w okolicach Torunia i Łagiewnik). Ponad 90% społeczeństwa jest biernie ochrzczone, a jakiśtaminny procent aktywnie uczestniczy w życiu religijnym. Procent ten zapewnie rośnie na okazję pochlapania święconki (a co, mam napisać „poświęcenia święconki”? Toż to masło maślane i to w dodatku dwuznaczne – poświęcić się można też dla kogoś/czegoś, chyba że to właśnie takie jest prawdziwe znaczenie tego słowa w kontekście święconki?) albo innego Św. Mikołaja lub Walentego (co jak co, ale to święci katolicko-chrześcijańscy), łamania opłatka i ślubów z pompą przed ołtarzem (bo cywilny to już taki fantasy przeca nie będzie. Pozdrawiam Dianę i Carlosa!). (Lubię zdania z dużą ilością nawiasów. W ten sposób sprawdzam czy jesteście czujni i czytacie ze zrozumieniem. Po trzy razy) (W kwietniu będę przepytywał ze znajomości tekstu). Tak więc mówi się, że Polska jest krajem religijnym. Mówi się pewnie w jakimś stopniu to samo o Hiszpanii, Włoszech czy Irlandii gdzie tradycje religijne były i są głęboko zakorzenione. Ale jeszcze nigdy się nie spotkałem z faktem, iż niemal 100% społeczeństwa się pości! I to niezależnie od grupy wiekowej. Post wyklucza wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego, w tym mleko i produkty oparte na mleku. Pozostaje typowo wegańska dieta. Nie mówię, że to nienormalne, ale widząc przez pierwsze 8 miesięcy pobytu, ile mięsa jest w stanie przyjąć jeden statystyczny Cypryjczyk w ciągu tygodnia, to owa dieta jawi mnie się jako wyjątkowo ciężkie umartwianie się w celu zbliżenia się do, mówiąc po szwedzku, Absolutu. Bądź, bardziej po grecku, Alfy i Omegi. Post w wymiarze full, jak wiemy z nieobowiązkowych lekcji religii, na które żeśmy wszyscy chodzili, trwa 40 dni. Tej opcji trzyma się procent spory acz niepełny. Jednak już prawie każdy zachowuje wstrzemięźliwość mięsożerną we wspomnianym Wielce Spóźnionym o Tydzień Tygodniu. W dniach ostatnich, wszelka aktywność kulturalna i spotykanie się w celach hałaśliwych, jest równie niemile widziana co, nie przymierzając, zawody w puszczaniu gazów. Choć to nie o to chodzi co pomyślą inni, ani o to co pomyśli Pan Absolut, tylko o to czy jesteś w zgodzie z samym sobą (cytat, niemalże dosłowny za Theodoros, które to imię w wolnym tłumaczeniu, znaczy „darowany bogu”). Redukowanie dysonansu w dobrej wierze.
Do całej tej teologicznej otoczki, dochodzi jeszcze wystrój zewnętrzny, który tu akurat jest dość typowy w stopniu ogólnochrześcijańskim. Napis „Kalo Pascha” wesoło dyndając, rozświetla główne ciągi drogowe mieniącymi się barwami tęczy neonami, wielkie króliki (lub zające) strzegą dumnie płynności ruchu na najważniejszych rondach i skrzyżowaniach. Oczywiście towarzyszą im jajka w kształcie wielkich jajek o wyglądzie zewnętrznym olbrzymich pisanek. Tradycji musi przecież stać się zadość.
Dowiedziałem się również, że katolicy (którym jestem bo jestem Polakiem, a to jedno i to samo przecież) na Cyprze celebrują Wielkanoc wraz ze swymi ortodoksyjnymi braćmi w wierze. Zatem z okazji Świąt, zabieram się do malowania. Pokoju.
Czego i wam życzę na święta wszelakie. Pokoju. Tego wewnątrz i tego na zewnątrz. Amen.
P.S.
A gdyby jakiś religioznawca/etnograf/antropolog kultury chciał dowiedzieć się więcej na temat Cypryjskich zwyczajów w okresie Wielkiejnocy, zapraszam pod poniższy LINK