czwartek, 15 grudnia 2011

Meiarocznicowy recap

Za parę godzin minie pierwsze sześć miesięcy, które udało mi się spędzić na wyspie. Właśnie, udało się. Co jeszcze się udało, a co okazało się sromotną porażką panie Augustynie? Pozwoli Pan, że odpowiem śpiewająco. W podpunktach.

Udało się:
- przeżyć upały, które nie okazały się jakieś całkiem straszne. Znajoma Rosjanka, która nie dość, że jest jedną z bardziej mantykujących uczennic w mej grupie, to także mieszka na Cyprze od lat kilku, powiedziała mi w zaufaniu, że to lato było wyjątkowo zimne.
- pomalować aż jeden pokój przez trzy miesiące mieszkania w domku w Agios Nicolaos! Ta niesamowicie wyśrubowana średnia, ma szansę być utrzymana także w roku przyszłym.
- nie mieć ANI JEDNEJ stłuczki prowadząc samochód własny tudzież służbowy, co przy umiejętnościach kierowniczych nacji cypryjskiej jest osiągnięciem równym wygraniu Wielkiego Szlema przez jednorękiego bandytę z opaską na oku.
- pobić rekord w "robieniu ulotki" przez osobę, która powiedziała "tak, nie ma problemu, za parę dni będzie gotowe". Trzy miesiące i mam trzynasty nowy termin, tym razem na ten piątek. Nie Bartek, nie mówię o Tobie :)
- pobić rekord w "robieniu strony" przez INNĄ osobę, która powiedziała "tak, nie ma problemu, za parę dni będzie gotowe". Po tygodniu było gotowe.
- rozwinąć swoje umiejętności językowe. I to bardziej niżbym się spodziewał. Oczywiście, w języku rodzimym me zdolności są poza wszelką skalą, a ponadto umiejętnie posługuję się także językiem Szekspira z akcentem włoskim (tak zostałem raz zdiagnozowany, sic!), jak również portugalskim w odmianie brazylijskiej, greckim w odmianie ubogiej i rosyjskim w odmianie "jeśli to brzmi jak jakieś słowo polskie to pewnie jednak znaczy coś zupełnie na odwrót".
- założyć filię ICR. Mam już niemal wszystko - miejsce na treningi, (prawie) ulotkę, fajne zdjęcia z samym sobą, super stronę, profil na fejsie... tylko jeszcze mi trochę uczniów brakuje. No cóż, nie w jeden dzień Rzym zbudowano i tysiąclecia przetrwał.
- nauczyć się jak się gra w Hold'em Pokera, gra w kręgle, strzela z łuku. W żadnym z powyższych mistrzem niestety nie jestem. Taka karma.
- zjechać Cypr jak długi i szeroki. Nic dziwnego, w końcu wyspa jest wielkości województwa opolskiego a dodatkowo 1/3 tej wyspy jest nieprzejezdna dla Południowców.
- utrzymać czytelników w napięciu aż do ostatniego podpunktu w tej części postu, a teraz... REKLAMA!

Nie udało się:
- spłacić długów finansowych wobec osób fizycznych i prawnych w Polsce i na Świecie. Za to na plus można dodać (bo i tak nie można odjąć na plus bo plus to plus a nie minus i to jedyne co widzę), że widzę światło na końcu tunelu zadłużenia. Nie będę jak Grecja, mamo, obiecuję!
- wyrosnąć trawy, która zamieniłaby się w piękny trawnik. Bo choć zasiałem trawę i podlewałem ją codziennie, a potem za mnie podlewały codwutygodniowe ulewy, to i tak wyrosły chwasty, które w formie zahibernowanej jakimś cudem przetrwały wyjałowienie kilkumiesięcznymi temperaturami ok. 50 stopni w słońcu.
- poznać większej ilości Polaków niż DWIE sztuki, jedna w Nikozji (pozdrawiam Dhalsim, jeśli kiedykolwiek to przeczytasz) i druga tu w Limassol, w polskim sklepie przy Griva Digeni (pozdrawiam Panią sprzedawczynię, co zamawia mi Wprost i Politykę wprost w me ręce). Przyznam, że nie szukałem jakoś zawzięcie.
- nie przeziębić. Tak TO jest tu możliwe.
- zapomnieć o Polsce. Nie żebym próbował, wręcz przeciwnie. Naprawdę nie doceniamy jak fajny mamy kraj. Nieważne, że przez 80% roku pada deszcz, jest szaro smutno i zima. Docenia się to czego się nie ma.
- nauczyć się obsługi Cypryjczyków. W porównaniu z nimi jestem "zimnym człowiekiem północy", niemal jak Eddard Stark (postać z książki fantasy, przyp AL). I dzięki bogu.

No i na koniec, bo nic więcej mi nie przychodzi do głowy, bo późno już i wogle.
NIE udało się poznać Afrodyty :( bo najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny. Cytując za klasykiem. I kolejny cytat z Tacyta: docenia się to czego się nie ma.

1 komentarz:

  1. ach, ten suspens. Do końca trzymałeś w napięciu co się nie udało i oto co najważniejsze... nie udało się wyrosnąć trawy! reszta do zrobienia ale to Ci się nigdy nie uda. Co innego jakbyś chciał ją wyhodować.
    no, i zimny jak Ned Stark - nie żartuj, toż on był ciapciulkowatego serca. Zimny to jak Lannisterowie możesz być ;)
    pozdrawiam Aśka S

    OdpowiedzUsuń