W kraju Polska trudno jest nauczyć się tolerancji wobec przedstawicieli innych kultur. Nie twierdzę tak bynajmniej dlatego, że jesteśmy w jakiś sposób zaściankowi, ciemnogrodzcy, szowinistyczni i z lekkim nastawieniem do nacjonalizmu. O nie. Taki sposób bycia wybrało sobie jedynie ok. 22% społeczeństwa (wg ostatniego sondażu TNS OBOP na zlecenie Faktów TVN). Cała reszta chciałaby się nauczyć, ale nie może, lub jak mawiał klasyk – „chcem ale nie mogiem”. Bo i jak się tu uczyć tolerancji wobec mniejszości skoro te mniejszości tak złośliwie się przed chcącymi chowają? Jak już jakiś gej dokona seppuku społecznego… eee… coming out’u, to na ogół jedynie w żartach albo już po pięćdziesiątce, kiedy i tak jest mu już wszystko jedno. Ciemnoskórzy, typu Ola Szwed, choć przeszli w życiu wiele (wg „Gali”, „Vivy”, „Życia na Gorąco”, „Mojego psa” i „Czerech kątów”), to jak na złość zostają jurorami każdego z programów taneczno-rozrywkowych i żyje się im za dobrze, żeby ich spokojnie tolerować. A taka mniejszość wietnamska dajmy na to. Zarabia na nas Polakach dzikie kokosy, sprzedając nam spring rolls’y o wdzięcznej nazwie „sajgonki”. To tak jakby Irakijczyk sprzedawał nam kebaba przemianowanego na „bagdadek”.
Tak w ogóle, czy wiecie drogie dzieci, że Wietnamczycy w Polsce mają nawet swoje struktury rządzące? Biorą obchodzone hucznie wesela przy Placu Zbawiciela, mają swoje turnieje piłki nożnej. Generalnie państwo w państwie. Czy tak właśnie wygląda życie przedstawicieli mniejszości etnicznej/narodowej/kulturowej na obcej ziemi? Czy ta ziemia kiedykolwiek przestanie być obca?
Spójrzmy na to oczami mniejszości.
Przykład numer 1. Przedstawiciel mniejszości Polaków na Cyprze. Augustyn.
Augustyn przyjechał na Cypr około 9 miesięcy temu. Zaczął dość skutecznie asymilować się z tubylcami a jednocześnie spotykał przedstawicieli innych kultur z całego świata. Jednakże, po dziewięciu miesiącach, jego głównymi kompanami do wojaczki i do szklanki są bracia Słowianie, głównie z kręgu Słowian Wschodnich. Bez wątpienia to właśnie bliskość kulturowa popchnęła go w ich ramiona, ponieważ różnice na polu porozumienia Polsko-Cypryjskiego, pozostawały za sobą za dużo min. Ale nigdy nie mów nigdy.
Przykład numer 2. Przedstawiciele mniejszości Rosjan na Cyprze. Rosjanie (liczba mnoga gdyż będę nieobiektywnie generalizował. A do kata z metodologią!). Rosjanie przybyli na Cypr lata temu, gdy okazało się, że można tu dostać bardzo czyste pieniądze. Wystarczy je tylko trochę uprać. Następnie, korzystając z koniunktury i geografii, Rosjanie zaczęli robić fortuny nie tylko na rzeczach nielegalnych, ale także w całkiem prawy i sprawiedliwy sposób. To przecież nie ich wina, że Cypr BYŁ rajem podatkowym. I tak zaczęło być ich coraz więcej i więcej. Po latach jednakże nie widać tu bliższej asymilacji z ludem pierwotnym Greckim. Są sklepy greckie i sklepy z delikatesami rosyjskimi. Są nawet rosyjskie banki. Nowobogacki Rosjanin stał się dobrym klientem i teraz jest jednym z głównych targetów sprzedaży ekskluzywnych mieszkań w nowobudowanej Marinie Limassol. Tym samym, Rosjanie wyparli inny naród obecny tu o wiele dłużej, a mianowicie…
Numer 3. Anglicy.
Ci to mają fajnie. Podbili pół świata i teraz mają gdzie na wakacje jeździć. Co więcej, gdziekolwiek wyjadą to mogą się bez problemu dogadać. To innych problem, żeby się nauczyć anglosaskiego. Tak samo było li z Cyprem. Objęty „kontrolą” gdzieś w XIX wieku, do 1960 pozostawał kolonią Korony Brytyjskiej. Żeby tego było mało, biedny narodek suflakożerców, musiał z nimi stoczyć wojnę o niepodległość. Anglicy mieli wówczas niezłą passę wyzbywania się swych zamorskich terytoriów, także więc i tu dali… się. Pozostawili sobie tylko kilka „Suwerennych” baz wojskowych, których zadaniem jest sprawowanie pieczy nad regionem bliskowschodnim. W związku z tym, po wyspie pałęta się pełno Wyspiarzy. Pomimo bardzo długiej ich tu bytności, zauważyłem jedynie kilka przykładów, mieszania się przedstawicieli Brytów z Grekami. Głównie działalnością tą parają się przedstawiciele już trochę starszego pokolenia.
Kolejne przykłady nie są już tak różowe. Są żółte, z domieszką brązowego. Mianowicie chodzi o przykład…
Numer 4. Azjaci, ogólnie rzecz biorąc. Wydzielić z nich można nacje: Indonezyjczyków, Wietnamczyków, Bangladczyków (jezu, jak to się odmienia??) Srilańczyków (a to???), Kambodżańczyków (poddaję się…), generalnie wszystkich nacji na południowy-zachód od Japonii. Jak powiedziałby Klapek vel Szczeciu - po prostu Azjaci i już. Ich rolą w społeczeństwie Cypryjskim jest opieka nad seniorami, tudzież pomoc w sprzątaniu. Podobno ówcześnie panujący rząd kiedyś sobie tak wybrał i umożliwił przedstawicielom w/w narodów masowe sprowadzanie się na wyspę Cypr. Przepraszam, nie „przedstawicielom” a „przedstawicielkom”. Otóż, podczas mej dziewięciojużmiesięcznej Iliady, napotkałem na swej drodze Azjatów płci męskiej w liczbie dającej się zmieścić na palcu jednej ręki. Gdyż panie Azjatki przyjechały tu same. Mieszkają przy (a czasem nawet w) domach, którymi mają za zadanie się opiekować. Jeśli nie mają swojego domu, to muszą dojeżdżać na różne fuchy, korzystając z komunikacji miejskiej, która z kolei wydaje się być stworzona tylko na ich użytek, bo nikt inny z niej nie korzysta. Spotykają się panie Azjatki z innymi Azjatkami na pogaduchy z i w drodze do supermarketu, objuczone wszelkimi dobrami dla swoich pań i panów. Co niedzielę zaś organizują masowe pikniki połączone z grami i zabawami team buildingowymi. Tylko kobiety. Ich mężowie zapewne zostali w domu albo budują właśnie kolejny Burj Dubai. Wiem, że za swą pracę dostają one jakieś pieniądze. Mają dach nad głową i co jeść. Ale nigdy nie widziałem ich z ich dziećmi, czy z jakimiś azjatyckimi mężczyznami. Trochę to straszne i tak naprawdę trąca mi niewolnictwem. Za obopólną zgodą. Kapitalistyczną zgodą wolnego rynku świadczenia usług.
Spójrzmy na to oczami mniejszości.
Przykład numer 1. Przedstawiciel mniejszości Polaków na Cyprze. Augustyn.
Augustyn przyjechał na Cypr około 9 miesięcy temu. Zaczął dość skutecznie asymilować się z tubylcami a jednocześnie spotykał przedstawicieli innych kultur z całego świata. Jednakże, po dziewięciu miesiącach, jego głównymi kompanami do wojaczki i do szklanki są bracia Słowianie, głównie z kręgu Słowian Wschodnich. Bez wątpienia to właśnie bliskość kulturowa popchnęła go w ich ramiona, ponieważ różnice na polu porozumienia Polsko-Cypryjskiego, pozostawały za sobą za dużo min. Ale nigdy nie mów nigdy.
Przykład numer 2. Przedstawiciele mniejszości Rosjan na Cyprze. Rosjanie (liczba mnoga gdyż będę nieobiektywnie generalizował. A do kata z metodologią!). Rosjanie przybyli na Cypr lata temu, gdy okazało się, że można tu dostać bardzo czyste pieniądze. Wystarczy je tylko trochę uprać. Następnie, korzystając z koniunktury i geografii, Rosjanie zaczęli robić fortuny nie tylko na rzeczach nielegalnych, ale także w całkiem prawy i sprawiedliwy sposób. To przecież nie ich wina, że Cypr BYŁ rajem podatkowym. I tak zaczęło być ich coraz więcej i więcej. Po latach jednakże nie widać tu bliższej asymilacji z ludem pierwotnym Greckim. Są sklepy greckie i sklepy z delikatesami rosyjskimi. Są nawet rosyjskie banki. Nowobogacki Rosjanin stał się dobrym klientem i teraz jest jednym z głównych targetów sprzedaży ekskluzywnych mieszkań w nowobudowanej Marinie Limassol. Tym samym, Rosjanie wyparli inny naród obecny tu o wiele dłużej, a mianowicie…
Numer 3. Anglicy.
Ci to mają fajnie. Podbili pół świata i teraz mają gdzie na wakacje jeździć. Co więcej, gdziekolwiek wyjadą to mogą się bez problemu dogadać. To innych problem, żeby się nauczyć anglosaskiego. Tak samo było li z Cyprem. Objęty „kontrolą” gdzieś w XIX wieku, do 1960 pozostawał kolonią Korony Brytyjskiej. Żeby tego było mało, biedny narodek suflakożerców, musiał z nimi stoczyć wojnę o niepodległość. Anglicy mieli wówczas niezłą passę wyzbywania się swych zamorskich terytoriów, także więc i tu dali… się. Pozostawili sobie tylko kilka „Suwerennych” baz wojskowych, których zadaniem jest sprawowanie pieczy nad regionem bliskowschodnim. W związku z tym, po wyspie pałęta się pełno Wyspiarzy. Pomimo bardzo długiej ich tu bytności, zauważyłem jedynie kilka przykładów, mieszania się przedstawicieli Brytów z Grekami. Głównie działalnością tą parają się przedstawiciele już trochę starszego pokolenia.
Kolejne przykłady nie są już tak różowe. Są żółte, z domieszką brązowego. Mianowicie chodzi o przykład…
Numer 4. Azjaci, ogólnie rzecz biorąc. Wydzielić z nich można nacje: Indonezyjczyków, Wietnamczyków, Bangladczyków (jezu, jak to się odmienia??) Srilańczyków (a to???), Kambodżańczyków (poddaję się…), generalnie wszystkich nacji na południowy-zachód od Japonii. Jak powiedziałby Klapek vel Szczeciu - po prostu Azjaci i już. Ich rolą w społeczeństwie Cypryjskim jest opieka nad seniorami, tudzież pomoc w sprzątaniu. Podobno ówcześnie panujący rząd kiedyś sobie tak wybrał i umożliwił przedstawicielom w/w narodów masowe sprowadzanie się na wyspę Cypr. Przepraszam, nie „przedstawicielom” a „przedstawicielkom”. Otóż, podczas mej dziewięciojużmiesięcznej Iliady, napotkałem na swej drodze Azjatów płci męskiej w liczbie dającej się zmieścić na palcu jednej ręki. Gdyż panie Azjatki przyjechały tu same. Mieszkają przy (a czasem nawet w) domach, którymi mają za zadanie się opiekować. Jeśli nie mają swojego domu, to muszą dojeżdżać na różne fuchy, korzystając z komunikacji miejskiej, która z kolei wydaje się być stworzona tylko na ich użytek, bo nikt inny z niej nie korzysta. Spotykają się panie Azjatki z innymi Azjatkami na pogaduchy z i w drodze do supermarketu, objuczone wszelkimi dobrami dla swoich pań i panów. Co niedzielę zaś organizują masowe pikniki połączone z grami i zabawami team buildingowymi. Tylko kobiety. Ich mężowie zapewne zostali w domu albo budują właśnie kolejny Burj Dubai. Wiem, że za swą pracę dostają one jakieś pieniądze. Mają dach nad głową i co jeść. Ale nigdy nie widziałem ich z ich dziećmi, czy z jakimiś azjatyckimi mężczyznami. Trochę to straszne i tak naprawdę trąca mi niewolnictwem. Za obopólną zgodą. Kapitalistyczną zgodą wolnego rynku świadczenia usług.
| Coniedzielne spotkania Azjatyckie w mieście Limassol |
| Drużyny skupiają się wokół swych liderów, wyczekując na werdykt jury. |
Rzadko, ale jednak, jedna z Azjatek łapie pana boga za nogi i wskakuje do cypryjskiego łoża. Pary takie są przekomiczne, gdyż świeżo mianowana Azjatycka pani domu, na ogół „lekko” przesadza z podkreśleniem swojego statusu. Kicz a la Wczesna Doda zmiksowana z specialite de la Stadion XXX-lecia… Pan młody na ogół jest już stary i ma bokobrody.
Ostatnią grupą, którą chciałbym w tej krótkiej monografii wyszczególnić, są panowie (dla odmiany) z…
Numer 5. Modrzew. Panowie z Rumunii i Bułgarii, którzy stanowią tutaj na ogół tanią siłę roboczą. Przez ostatnie kilka miesięcy, miałem z nimi dość częstą styczność, jako iż praca ma w dużej swej części polega na siedzeniu na placu budowy. Większość z naszych braci w Unii (proszę o tym nie zapominać!), to szemrane typki, ale ja akurat trafiałem na tych sympatyczniejszych. Tu przytoczę postać niejakiego Giorgija z Bułgarii. Pracował w firmie Themeliotechniki, specjalizującej się w tzw. „palowaniu”, czyli zbrojeniu terenu. Wykonywał swą pracę sumiennie, przez co na ogół cały czas był ubłocony jak kuracjuszka w Spa. W przerwach podchodził do mnie i zagadywał po półrusku-ćwierćangielsku z petem skręta wystającym z ust. Z tego co udało mu się mi przekazać, to pochodził z jakiegoś magicznego miejsca w Bułgarii, w którym kwitną najpiękniejsze róże na świecie. Dodatkowo wspomniał, że zanim przyjechał na Cypr, pracował w fabryce broni. Opowiadał mi o swoich dzieciach. O tym, że na Cyprze nie pije. Opowiadał, że ma dziewczynę, ale raczej nic z tego nie wyjdzie. W końcu powiedział mi, że wraz z końcem roku wraca do Bułgarii, bo tu na Cyprze to „nie nada”. I tak pożegnałem kolegę Bułgara z ogorzałą twarzą.
Są jeszcze grupki Afrykańczyków, których widzę tylko chodzących po ulicach w stroju gangsta gigolo. Dodatkowo nie możemy zapomnieć o wciąż obecnych acz praktycznie niewidocznych Cypryjczyko-Turkach, których na Południu jest jednak jak na lekarstwo. I pewnie znajdzie się jeszcze kilka innych mniejszych pomniejszych nacji, ale są tak pomniejsze, że nawet nie przychodzą mi do głowy.
I w tym wszystkim ja.
Żegnam też Was drogie dzieci, bom się rozpisał nie lada.
Ostatnią grupą, którą chciałbym w tej krótkiej monografii wyszczególnić, są panowie (dla odmiany) z…
Numer 5. Modrzew. Panowie z Rumunii i Bułgarii, którzy stanowią tutaj na ogół tanią siłę roboczą. Przez ostatnie kilka miesięcy, miałem z nimi dość częstą styczność, jako iż praca ma w dużej swej części polega na siedzeniu na placu budowy. Większość z naszych braci w Unii (proszę o tym nie zapominać!), to szemrane typki, ale ja akurat trafiałem na tych sympatyczniejszych. Tu przytoczę postać niejakiego Giorgija z Bułgarii. Pracował w firmie Themeliotechniki, specjalizującej się w tzw. „palowaniu”, czyli zbrojeniu terenu. Wykonywał swą pracę sumiennie, przez co na ogół cały czas był ubłocony jak kuracjuszka w Spa. W przerwach podchodził do mnie i zagadywał po półrusku-ćwierćangielsku z petem skręta wystającym z ust. Z tego co udało mu się mi przekazać, to pochodził z jakiegoś magicznego miejsca w Bułgarii, w którym kwitną najpiękniejsze róże na świecie. Dodatkowo wspomniał, że zanim przyjechał na Cypr, pracował w fabryce broni. Opowiadał mi o swoich dzieciach. O tym, że na Cyprze nie pije. Opowiadał, że ma dziewczynę, ale raczej nic z tego nie wyjdzie. W końcu powiedział mi, że wraz z końcem roku wraca do Bułgarii, bo tu na Cyprze to „nie nada”. I tak pożegnałem kolegę Bułgara z ogorzałą twarzą.
Są jeszcze grupki Afrykańczyków, których widzę tylko chodzących po ulicach w stroju gangsta gigolo. Dodatkowo nie możemy zapomnieć o wciąż obecnych acz praktycznie niewidocznych Cypryjczyko-Turkach, których na Południu jest jednak jak na lekarstwo. I pewnie znajdzie się jeszcze kilka innych mniejszych pomniejszych nacji, ale są tak pomniejsze, że nawet nie przychodzą mi do głowy.
I w tym wszystkim ja.
Żegnam też Was drogie dzieci, bom się rozpisał nie lada.
w autobusach można też turystki ujrzeć ;P
OdpowiedzUsuńPrzeczytałem. Uff ;)
OdpowiedzUsuńCo do Azjatek, to u siebie w domu robiłyby to samo co tu z tym że nikt by im nie płacił, i jeszcze musiałyby rodzić kupę dzieci czy by im się podobało czy nie. Ewentualnie do tego zajmowałyby się pracą zawodową typu noszenie cegieł, kopanie rowów i wiosłowanie w łodzi bo w takim np. Wietnamie równouprawnienie w sferze zawodowej poszło w inną stronę niż u nas ;) Nie dziw się więc że tłumne zjeżdzają.
OdpowiedzUsuń