Całymi dniami taplam się w cemencie, wiercę dziury w ścianach, kopię dołki przy drodze i czasami spotykam się z ludźmi z całej Europy. Ale przyjechałem tu z trochę innym zamiarem. Jednak zamiar ten napotkał na drodze szarą rzeczywistość i na ten czas leży trochę odłogiem. Nie jest jednak zakopany pod natłokiem obowiązków gdyż jest celem, do którego owe obowiązki pomagają mi dotrzeć, choć poprzez drogę pełną chwastów i cierni. I choćbym kroczył ciemną doliną zła się nie ulęknę i do celu mego dotrę, po drodze tracąc parę kilo, śpiąc po cztery godziny na dobę i zapożyczając się na prawo i lewo w celu sfinansowania niezbędnych inwestycji. Lecz profity pod postacią satysfakcji z posiadanej grupy przyjdą, to wiem. Może nie jutro, może nie za tydzień i może nawet nie za pół roku, ale przyjdą. A wówczas przyjdzie roda i przyjdzie batizado i może Mestre nawet przyjdzie i powie "good job Matiek..", a ja i tak będę wiedział, że miał na myśli mnie a nie Maćka, którego pozdrawiam.
W chwili obecnej treningi udaje mi się prowadzić dwa razy w tygodniu. Treningi odbywają się na otwartym powietrzu pod daszkiem ogólnodostępnego mikro amfiteatrzyku Onisilos w dzielnicy turystycznej tuż przy plaży. Miejsce to dalekie jest ideałowi, mimo że zapewne nie ma zbyt wielu innych lokalizacji w których można wprost z treningu wbiec do morza i oddać się błogiej kąpieli. Jednak "be ton" na którym ćwiczymy ma swoje minusy i nie ułatwia au na głowie. Poszukuję więc ze skutkiem mizernym sali gimnastycznej albo angażu w klubie fitness lub szkole tańca. Mizeria jest spowodowana brakiem środku transportu, co mam nadzieję, zmieni się koniec końców z dniem jutrzejszym, i faktem, że w sezonie letnim wszystko tu pracuje na ćwierć gwizdka. Fitnesy się zamykają albo pracują do godzin śmiesznie niedostępnych dla klasy robotniczej. No i wszystko jest cholernie daleko. Szczególnie jeśli nie ma metra (choćby jednej linii), tramwajów, autobusów częściej niż co godzina (a w niedzielę co trzy), czy choćby rikszy (pozdrawiam wszystkich łodzian i ich pietrynowe lokomocje). Sierpień minie więc pod znakiem popołudniowych odwiedzin tego co akurat uda mi się znaleźć otwarte, a od września, mam nadzieję, ruszą regularne treningi. Jest również szansa na otwarcie grupy na głównym uniwersytecie (raczej polibudzie) w Limassol, ale by stało się to faktem, wiele Rubikonów jest jeszcze do przekroczenia.
Grupa ma nie powala też swoją liczebnością, choć przez już niemal półtora miesiąca treningów, przewinęło się chyba z 20 różnych osób. Trzon stanowią zawsze trzy, cztery te same osoby jednak większość wpada, mówi że bardzo im się podobało i że przyjdą następnym razem po czem słuch o nich zaginuje. Na ogół okazuje się, że ów ktoś właśnie wyjechał na wakacje i na pewno po nich na treningi wróci. Zapewne wróci, ale jak już mi powiedziano, takie przyjdę ale nie przyjdę jest bardzo cypryjskie... Generalnie - na Cypryjczykach lepiej nie polegać jak na Zawiszy i szwajcarskim zegarku. Pół godziny spóźnienia to żadne faux paux a wręcz przeciwnie. Sytuacja OCZYWIŚCIE zmieni się wraz z nastaniem ery płatnych treningów w sali. Choć mam nadzieję, że zderzenie z czymś takim jak PUNKTUALNOŚĆ i ORGANIZACJA nie wystraszy ich wszystkich gdzie pieprz i wanilia rośnie, czyli na Madagaskar.
Tako rzecze ja, Król Julian głosem Boberka.
A propos głosu.
- Co to jest Capoeira? - Spyta przechodzień.
- Capoeira to afrobrazylijska forma wyrazu artystycznego, unikalne połączenie cech tańca, muzyki, akrobacji i sztuki walki. Capoeira to ruchowy dialog dwojga partnerów w grze ataków i uników - pytań i odpowiedzi. - Udzielę informacji bez zastanowienia, bom wygadany jak tralala.
A teraz spróbuj powiedzieć to po angielsku (bo o grece nie ma co marzyć)? Trudne, co?
Mestre daje jakoś radę, to i ja będę.
http://vimeo.com/25055590
Ade re!


Well, well, well, Auguszcziniu, trzymam kciuki, gra jest warta świeczki, tak myślę :) a może lepiej przenieść się na samą plażę, hm?
OdpowiedzUsuńPozdro!
Na plaży coś ala the only strong i scena treningu w okolicy lasu na plarzy nad wodą
OdpowiedzUsuńdasz rade - Wierze w to , w Ciebie!!!
OdpowiedzUsuńi podziwiam :)))za owagę i nie tylko:*
POZDROWIONKA
ASI W. mojej KLAUDII F. nio i ode mnie:)