czwartek, 16 czerwca 2011

Poznajmy się bliżej

Theo, ten na obrazku post wcześniej, jest sprawcą całego zamieszania.
Wymyślił on sobie bowiem, że chciałby trenować Capoeirę, ale nie miał za bardzo z kim. W sensie, miał z kim ale on nie chciał z nim. Ten "nim" to pan Brazylijczyk, który jednak nie za bardzo lubił dzielić się tym co Brazylijczycy kochają najbardziej - czyli brazylijską kulturą. Robił to na tyle opieszale, że Theo postanowił przestać trenować. Zdesperowany Theo stwierdził, że trzeba znaleźć kogoś z zza granicy, ale nie na tyle dalekiej jak Brazylia, żeby natknąć się znów na pana Brazylijczyka. I tak trafił na mnie (po drodze jeszcze na kilku innych przedstawicieli tej pięknej formy ruchowej, ale oni nie byli na tyle szaleni, żeby się zgodzić na taki obrót rzeczy jaki nastąpił w moim przypadku). Dodatkowo, tata Theo - pan Sourmelis, poszukiwał pracownika do swojego Laboratorium Dextera, i jakoś tak udało się zgrać te dwie rzeczy, że jutro idę do pracy jako Assistant w tym właśnie Laboratory.

Zamieszkałem w domu Państwa Sourmelisów, do czasu aż czegoś nie znajdę dla siebie. Państwo Sourmelis są bardzo mili dla mnie i dali mi jedzenie. A jak wiemy z powszechnie znanej jedynej prawdy obiadowej... eee... objawionej - kto daje jedzenie Augustynowi, ten miły sercu jego jest amen.

Obiad cypryjski w domu cypryjskim wygląda zaś tak:

1 komentarz:

  1. prawie jak golabki:) niezle Ci idzie promowanie polskiej kultury na Cyprze :))

    OdpowiedzUsuń