Nazbierało mi się przeróżnych obrazków parę, więc korzystając z wolnej chwili o 23:49 wieczorem, publikuję, co następuje:
Musicie drodzy słuchacze wiedzieć, iż w momencie tym ciągle poszukuję flatmate'a, bo samemu jednak ciężko jest tu coś znaleźć w rozsądnej cenie. Gospodarz mój dobry, Theodoros, dwoi się i troi, żebym znalazł czem prędzej swoje M jak Mieszkanie. Pewnie dlatego, że zajmuję jego "studio" jak tu nazywa się mikroskopijne, samodzielne mieszkanka umieszczone na ogół na tyłach czyjegoś domu.W związku z powyższym nawiązał on był wiele znajomości mających mi w tym pomóc. Tak właśnie było z niejaką pół-Szwedką, pół-Egipcjanką mieszkającą na Cyprze i mającą znajomego, który owym flatmate mógłby się stać. Mieliśmy się z nimi wszystkimi spotkać w klubie Guaba przy jednej z głównych ulic Limassoli jednocześnie tuż przy plaży (w zasadzie nad nią), ale dość daleko od naszego mojego tymczasowego miejsca zamieszkania. Miejsce podała SzwedoEgipcjanka, Theo znał to miejsce, ale niespecjalnie preferował. Po wejściu okazało się dlaczego.
Na około 200 metrach kwadratowych stłoczonych było kilkaset ludzi - głównie cypryjskiej, często nieletniej, bananowej młodzieży. Młodzież ta odbywała kopulacyjne tańce, w rytm plemiennej muzyki houseotechneo ibiza style. Mnie tam się nawet podobało, chociaż przyznam, że czułem się dość zgorszony (nie byłem nigdy na Ibizie :/). Poniżej zamieszczam zdjęcia, które zrobiłem gdy czekaliśmy na SzwedoEgipcjankę. SzwedoEgipcjanka nigdy nie przyszła...
And now for something completely different...
Number 5, the large.... watermelon. Ze skalą porównawczą.
Po nieudanym randez vous z nad wyraz nieodpowiedzialną mieszanką skandynawsko-arabską, zajechaliśmy po znajomych Theo i udaliśmy się do kolejnej skromnej "kawiarenki".
Tym razem przy stole pojawili się przedstawiciele następujących krajów: Liban, Francja, Grecja, Bośnia i Hercegowina, Jordania, Meksyk, Polska, Wielka Brytania, Cypr i pewnie jeszcze paru, z którymi jednak nie udało mi się zamienić zwyczajowego "where are you from, my friend?". Przy okazji okazało się skąd oni się biorą, otóż Theo uczestniczy w programie wymiany studentów, którzy dzięki niemu mogą pojechać do innych krajów na staż. Więc siedzą sobie np, na Cyprze, przez trzy miesiące, pracują sobie i mają kupę fajnych wspomnień. Polecam - jak tylko zapytam znowu o nazwę tego programu to tu dam to.
A tymczasem borem lasem.
Kalinichta!
No ok, były jakieś panienki na zdjęciach, ale jakoś mało. Następnym razem ma być więcej panienek.
OdpowiedzUsuńA kiedyś będziesz im treningi prowadzić?
taaak, ja się chętnie piszę na taką wymianę:D F.
OdpowiedzUsuńFajna wymiana z polskimi studentami też są? jak tak to które szkoły biorą udział
OdpowiedzUsuńLeonardo da Vinci??
OdpowiedzUsuńhttp://iaeste.pl/v2/index.php
OdpowiedzUsuńNiestety, to tylko dla studentów kierunków technicznych. Takim łatwiej znaleźć pracę zagranico.